Skip navigation.
Home
Jestem wesoły Romek (?) ...

Witam!

sowa.jpgW wyniku badań naukowch n.t. portali internetowych oraz ich menedżerów (już dawno) zmieniłem zupełnie wygląd i zasadę działania moich stron internetowych.
AntySpam - nie lubimy spamu, spam nie lubi nas!Natomiast ostatnio dodałem gadżet służący do walki ze spamami i mam nadzieję, że w ten sposób przyłączymy się do ogólnoświatowej krucjaty przeciwko tej zakale internetu.

Wasz, Romanek

Na wszelki wypadek zobacz też: "O co tutaj chodzi" ?


16-03 Wielkanoc 2016

Foto

Rzutem na taśmę udało mi się wybrać i opublikować zdjęcia z tegorocznego wyjazdu wielkanocnego do Krynicy jeszcze w marcu! Na "okładkę" albumu zaproponowałem zdjęcie z najmłodszymi turystkami, gdyż - chyba warto to odnotować - po raz pierwszy w historii w "Rajdzie Błotnym" uczestniczyły aż 4 (słownie cztery!) pokolenia. Dla mnie bomba!


Komentarz, recenzja czy też refleksja - wkrótce.

Zagadka 3 w 1

Niezbyt poważne

Od dawna mam ten klip, ale w oryginale był bez dźwięku, co czyniło go zbyt nudnym, żeby zmuszać Was do oglądania. Ostatnio do akcji zagadkowej włączył się MUZ Marcin i zmajstrował nie tylko „score”, czyli muzykę, ale i dźwięk, co wydawało mi się (dotąd) wręcz niemożliwe.

Powstała zagadka nieco trudna, ale sami jesteście sobie winni, gdyż zbyt wielu tłumaczyło się ostatnio, że „po szczytach nie poznaje”. Więc:

  • Jaki to szczyt?
  • Któż to się wspina?
  • Co brzmi w tle?

Co to, kto to?

Vehkleja (est.) lub Miekkailija (fin.) [Szermierz] (2015) *****

Film | Recenzje

Endel Nelis - sędziaSzermierz1.Oscar.jpg„Vehkleja” to film – bajka, ciekawa, wzruszająca i mądra. Wszystko w nim (nastrój, aktorzy, zdjęcia, muzyka) jest na bajecznym wprost poziomie, ale … aż trudno to uwierzyć, niemniej bajeczna jest sama historia Endela Nelisa. Nauczyciela z Haapsalu, niewielkiej nadmorskiej miejscowości na zachodzie Estonii.

Nie wiedzieliście tego na pewno, ale z kilkutysięcznego Haapsalu pochodzi wielu – nie przesadzam – bardzo znanych szermierzy estońskich od lat 50-tych. M. in. Endel Nelis (w filmie nauczyciel) i Aime Piirsalu (w filmie mała Marta). Z Haapsalu pochodzi Nelli Paju (mistrzyni Estonii), Nikolai Novosjolov (mistrz świata 2010, 2013), Hardo Lehis (trener), Helen Nelis-Naukas (trenerka, córka Endela) oraz Sten Priinits (wnuk Endela). Podobno wszyscy mieszkańcy Haapsalu mają dziś w domu florety a w latach 50-tych na pewno było tam 2 razy więcej floretów niż samochodów, lodówek, telewizorów i telefonów razem wziętych. Jak to możliwe?

Nie znamy historii Estonii a szkoda, bo jest ona, szczególnie w XX w., ciekawym przykładem mitologicznej walki Davida z Goliatem, jak w oryginale zakończonej zwycięstwem, ale też okupionej masowymi ofiarami.

Jakimś cudem aresztowania i gułagu uniknął młody Endel Keller, który – mądrze – uciekł z Estonii do Związku Radzieckiego. Tam, pod zmienionym nazwiskiem (matki), skończył studia, zaczął trenować szermierkę i kiedy był już dobrze zapowiadającym się florecistą … teczki, dotychczas cicho siedzące w radzieckim IPN, ugryzły go w dupę. Rada na to była jedna – uciekać i to jak najdalej, najlepiej do miejsca, o którym nikt nie wie i … nie wychylać się. Haapsalu wydawało się do tego najodpowiedniejsze, więc Endel zawiesił floret na kołku i został … nauczycielem WF-u.

We transfer

Komputer

wetransfer.jpgKażdy miał już chyba problem z wysłaniem e-maila z dużym załącznikiem czy z wieloma załącznikami, w sumie dużymi. Dziś, nawet „komórkowe”, zdjęcia mają sporą objętość i właściwie nie sposób wysłać komuś więcej niż kilka zdjęć jednorazowo. O filmach, które dziś także nagrywają „komórki”, nawet nie wspomnę. Jest na to sposób, usługa internetowa w portalu „We transfer” – brawo, super, aha!

Nadawca

Windows

  • W eksploratorze Windows wchodzi do folderu ze zdjęciami.
  • Zaznacza te, które chce wysłać.
  • Pstryka prawym klawiszem i wybiera „Wyślij do” | „Folder skompresowany”. W folderze ze zdjęciami powstaje plik o „jakiejś-tam” nazwie.
  • Po zakończeniu kompresowania można „jakąś-tam” nazwę zmienić.

16-02 Narty 2016. Rozwiązanie zagadki zimowej

Foto

brenna.mapa.jpgNiestety nikt nie zgadł, że tej zimy byliśmy na nartach w … Brennej. Po prostu.

Wszystkich zmyliła najprawdopodobniej pogoda. Ciepła i deszczowa zima, która w górach była owszem może i ciepła, ale wcale nie deszczowa. Kiedy 30 km od Brennej, powiedzmy w Goczałkowicach, lało, w Dolinie Leśnicy padał śnieg i to mocno a – wbrew powszechnym opiniom o polskim braku zorganizowania – wszystko było wprost wzorowo przygotowane na zimowe ferie. Trasy narciarskie, wyciągi, wypożyczalnie, instruktorzy oraz … karczmy, kawiarnie i baseny. Dla mnie bomba!