Skip navigation.
Home
Jestem wesoły Romek (?) ...

Witam!

sowa.jpgW wyniku badań naukowch n.t. portali internetowych oraz ich menedżerów (już dawno) zmieniłem zupełnie wygląd i zasadę działania moich stron internetowych.
AntySpam - nie lubimy spamu, spam nie lubi nas!Natomiast ostatnio dodałem gadżet służący do walki ze spamami i mam nadzieję, że w ten sposób przyłączymy się do ogólnoświatowej krucjaty przeciwko tej zakale internetu.

Wasz, Romanek

Na wszelki wypadek zobacz też: "O co tutaj chodzi" ?


Niewinne [Les Innocentes] [The Innocents] (2016)****

Film | Recenzje

Niewinne (2016).3.jpgNiewinne (2016).2.jpgNiewinne (2016).1.jpgChętnie dałbym filmowi więcej gwiazdek, ale to oznaczałoby arcydzieło, a „Niewinne” arcydziełem nie są. Przyznaję jednak, że niezwykle mi się spodobał ten inteligentny socjo-kryminał z wojną, religią, medycyną i … sumieniem w tle.

Klasztor, położony gdzieś na odludziu napadają żołnierze i gwałcą siostry. Siostry są uległe i potulne, żołnierzom się to bardzo podoba i pewnego dnia przychodzą powtórnie. I jeszcze raz. Już nie ma szans, żeby któraś z nich a nawet kilka nie zaszło w ciążę. I co teraz?

"Niewinne", polski zwiastun

Pani Fontaine sprytnie wymyśliła, jak, bez zadęcia i basowania, poruszyć jedne z najtrudniejszych dylematów życiowych. Wojna, sama w sobie, była takim momentem, w którym załamywały się klasyczne modele etyki czy moralności, to prawda, ale jeszcze trzeba to umieć pokazać. I Pani Fontaine chyba się to udało. Skonstruowała mikrokosmos z kilkoma postaciami z różnych światów, które muszą się jakoś znaleźć wobec tragicznych zdarzeń. Co ciekawe, wszystkie postacie, nieco niejednoznaczne i bardzo tajemnicze, z upływem dni, stają się mniej tajemnicze, za to bardziej niejednoznaczne. Mnie to wciągnęło, bo przypomina mi życie, w którym zazwyczaj nic nie jest tym, na co z pozoru wygląda. Przynajmniej rzadko jest.

Ortodroma

Niezbyt poważne

Zadanie.

Ortodroma.Mercator.pngTestuję program odbierający informacje o położeniu, wysyłane przez urządzenia (specjalne radiotelefony) wyposażone w lokalizatory GPS. Urządzenia nadają, ja odbieram, OK. Oczywiście nie chce mi się chodzić bez sensu po mieście, żeby sprawdzić, czy wszystko działa poprawnie, więc wymyśliłem, żeby zmajstrować symulator, który będzie „wysyłał do programu” takie same (podobne) informacje, zmieniające się np., co 10 sek.

Wprost niepojęte!

Miałem – sądziłem, że trafiony – prosty pomysł. Mam punkt o współrzędnych (np.) 50° 09’ N, 18° 37’ W (w pobliżu Rybnika). Potrzebuję wyznaczyć kilkanaście punktów na obwodzie koła o promieniu 1 mili (jestem sprytny, bo 1 mila = 1’ kątowa), czyli szukam punktów końcowych dowolnej (w początkowych kierunkach N, NNE, NE, NEE, E itd.) ortodromy o długości 1 mili, której punkt początkowy mam podany. Sądziłem, że to jakieś zadanie z nawigacji i (w miarę) łatwo znajdę rozwiązanie w Internecie, ale gdzie tam!

Można znaleźć 125 678 (słownie: sto dwadzieścia pięć tysięcy sześćset siedemdziesiąt osiem) webowych aplikacji, które rysują kółka na mapie, opisują jakieś kosmiczne sposoby wykorzystania Google Apps, ale żadnych wzorów (formuł, zależności, równań) – nie znalazłem. Kiedy w końcu na stronie poświęconej nawigacji żeglarskiej, przeczytałem, że mam to zrobić za pomocą „nawigatora” jachtowego GXT-590 (najlepiej w wersji PRO-NAV), poddałem się i … zrobiłem wszystko sam.

Czy to jest kraj dla starych ludzi?

Foto

Rodzice.03.jpgRodzice.02.jpgRodzice.01.jpgPrzy okazji przygotowywania do publikacji zdjęć z Brazylijczykami oraz późniejszej korespondencji z Bożenką na ich (zdjęć) temat przyszła mi do głowy ciekawa refleksja.

Liliani ma całkiem niezłe oko (do zdjęć). Jest przy tym bardzo „eklektyczna”, tzn. robi równocześnie zdjęcia prażonemu serowi i całkiem nieźle komponuje ujęcia nieomal artystyczne. „Prażonego sera” raczej nie, ale tych drugich – ewidentnie – zazdroszczę. Zauważcie, jak wiele autentycznie ładnych zdjęć zrobiła rodzicom, choć młodzi wcale oni nie są. Na czy polegał ten trik?

Rodzice.06.jpgRodzice.05.jpgRodzice.04.jpgMam teorię, że tym lepiej się „wychodzi” na zdjęciach im lepiej się czujemy sami we własnej skórze. Brazylia – czy też jej socjologia, społeczeństwo – bardzo temu pomaga, bo nie ma tam jeszcze, obowiązującego już w Europie modelu urody typu „szczupła nastolatka”. Nie mówiąc o Stanach, gdzie jakaś nieprawdopodobna liczba kobiet (i to całkiem młodych) „nosi” silikonowe gruszki zamiast piersi.

Pszczyna Summer Meeting 2016

Foto

Kraków, PszczynaPraga, PszczynaWiem, epatuję znajomością języków, ale tegoroczna wizyta „Brazyli” w Pszczynie zbiegła się w czasie z wizytą Krzysztofa z Marią (Stuttgart), Leszka (Wiedeń) i wspólnym wyjazdem z Moniką i Marcinem (Małopolska) w góry, co oceniłem za wystarczająco „międzynarodowe”, żeby zaszaleć z tytułem.

Zdjęć – ja i Liliani – pstrykaliśmy mnóstwo, całe setki, więc trudno było nie tylko je wybrać, ale też jakoś sensownie zaprezentować w je portalu. Każdy album, ze zdjęciami moimi i Liliani publikuję w „Serwisach fotograficznych” a tu, tylko linki do nich (poniżej oraz po pstryknięciu w zdjęcie obok).

Albumy

TatryPieninySkansen

Wrażenia

Wiem, jestem stary i staję się (chyba) sentymentalny, ale kiedy podczas obiadu w schronisku „Trzy Korony” (dawniej „Schronisko Śląskie”) wspominaliśmy z Moniką nasz ostatni w nim pobyt (1993, Zbyszek miał wtedy – ukradzione potem w Warszawie – grafitowe BMW M6), to miałem łzy w oczach. Było wtedy brudno i śmierdząco, jakieś szmaty wisiały na ścianach, w kilkuosobowych pokojach straszyły żelazne łóżka. Dziś ma 2 i 4 osobowe pokoje z łazienkami, panele słoneczne na dachu, ogródek dla dzieci (z leżakami dla rodziców), przytulną restaurację i zupełnie niezłe jedzenie.

Ian McEwan – „Słodka przynęta” ****

Kultura, różne | Recenzje

Slodka.Przyneta.cover.jpgPowiem szczerze, że jestem mocno zaskoczony tą książką – jasne, że pozytywnie, bo bym nie pisał – autora, który ma (ponoć) przydomek „Ian Makabra”. Gdybym to wcześniej wiedział, to bym nie czytał, bo ja się boję makabr i unikam ich jak ognia.

Okazało się jednak, że McEwan jest również autorem sztuki „Imitation Games” (BBC, 1980), która (przez Alana Turinga) ma związek ze scenariuszem filmu o takim samym tytule, o którym jakiś czas temu już pisałem. Jak widać od zawsze Pan McEwan miał inklinacje nie tylko do makabry, ale także do tematów hormonalnych, co teraz, jako starszy już nastolatek, dość mocno rozwinął. Widocznie pojął wreszcie, choć późno, na czym w końcu polega życie.

„Słodka przynęta” jest historią Sereny, młodej dziewczyny z prowincji, która dość dziwnym zbiegiem okoliczności zostaje agentką MI5, brytyjskiego kontrwywiadu. „Zbieg okoliczności” to mało powiedziane, bo dziewczyna – goniąc głównie za „emocjami”, czyli za chłopakami – podejmuje raz po raz dziwne decyzje, które, jak łatwo się domyślić, wcale nie pomagają jej w wymarzonym „ułożeniu sobie życia przy boku ukochanego mężczyzny”.

Wszystko przez hormony i przez to, że za dużo czyta. Zachłannie, ze zrozumieniem i wypiekami na twarzy. Na tyle, że świat ma mocno wymyślony a że jest z prowincji – mamusia niewolnica, tatuś pastor dyktator, nikt nie przytula i nie głaszcze po główce – wymyślony świat Sereny jest mocno odległy od tego rzeczywistego. Zderzenie musi być bolesne.