Autor: romek data: sob., 2005-05-07 09:24.
 W wyniku badań naukowch n.t. portali internetowych oraz ich menedżerów (już dawno) zmieniłem zupełnie wygląd i zasadę działania moich stron internetowych.
Natomiast ostatnio dodałem gadżet służący do walki ze spamami i mam nadzieję, że w ten sposób przyłączymy się do ogólnoświatowej krucjaty przeciwko tej zakale internetu.
Wasz, Romanek
Na wszelki wypadek zobacz też: "O co tutaj chodzi" ?
Autor: monika data: czw., 2012-01-26 16:04.
Film
Co roku miesięcznik "Kino" publikuje listę najlepszych premier poprzedniego roku w ocenie swoich krytyków. W tym samym numerze znajdują się filmy wybierane przez studentów filmoznawstwa. Okazało się, że krytycy "Kina" są nudnymi konformistami, którzy nagradzają tylko bezpieczne filmy, które już na jakichś festiwalach zostały wcześniej nagrodzone. Oczywiście to z pewnością może być miara wybitności filmu, ale chyba nie jedyną? Nie mogę się wypowiadać odnośnie wszystkich filmów, które są na tych listach, bo nie wszystkie widziałam. Co więcej nawet nie przyszłoby mi na myśl, niektóre z nich oglądać. Nie wiem jakim sposobem komuś, kto jest młodszy niż Wisia Szymborska może się podobać film "Jak zostać królem"? To znaczy, nie dziwi mnie, że lubią go nasi stetryczali krytycy, którzy też mają często problemy z wyrażeniem własnych myśli, wątpliwej zresztą wartości i zapewne dlatego tak polubili głównego bohatera (tylko proszę z tego nie wyciągać zbyt daleko idących wniosków, nie znaczy to, że "lubię "Jak zostać królem"="jestem stetryczały"), ale studenci? Największym jednak smutnym zaskoczeniem było to, że na obu listach znalazł się polski film "Erratum", który jest sztandarowym przykładem filmowego kiczu i pretensjonalności, które na dodatek ukrywają się pod płaszczykiem niby to artystycznej formy, która ogranicza się do dorzucenia w postprodukcji zielonego "tintu". Filmu "Rozstanie" niestety nie widziałam, ale mam zamiar, więc się jeszcze do niego ustosunkuję.
Autor: romek data: sob., 2011-12-24 13:28.
Muzyka
Wszystkim uczestnikom "Świątecznej Gospody" (także tym nieobecnym), życzymy wszystkiego dobrego, bajecznych nastrojów przy wigilijnym stole i ... wspaniałych prezentów pod choinką. Zaś od nas - jako gwiazdkowy prezent - zagadka z nieomal wigilijnym "przesłaniem".
Marysia i Romek
Uwaga!
Posiadaczy przeglądarki Google Chrome proszę o przejście na stronę JW Player i sprawdzenie czy przykład osadzenia wideo w kodzie HTML działa poprawnie. Chętnie zmienię coś w kodzie, ale nie mam Chrome.
Autor: romek data: śr., 2011-12-14 14:36.
Kultura
Niniejszym pragnę przypomnieć wszystkim krewnym i znajomym królika, że w najbliższą sobotę, 17-tego grudnia spotykamy się w Pszczynie na koncercie o 16.30 w Zamku. Wprawdzie koncert jest o 16.30 ale od 16.00 Zamek zaprasza na spotkanie przy lampce wina, w związku z tym będziemy czekali na Was (z biletami w ręku) już od 16.00. A po koncercie ....
A po koncercie zapraszamy WSZYSTKICH BEZ WYJĄTKU (nie przyjmujemy nawet usprawiedliwień od lekarza) na tradycyjne, już szóste (!) spotkanie w "Świątecznej gospodzie", tzn. w karczmie "Stary Młyn", nieopodal skansenu (pstryknij na dole więcej... i zobacz plan). GPS'y najlepiej nastawić na "Dworcowa 20", bo to jest adres dokładnie naprzeciwko parkingu, na którym zostawiamy samochody. Oczywiście będą atrakcje i niespodzianki ale nie powiem, na co tym razem macie się przygotować, gdyż program "kulturalno-oświatowy" – równie tradycyjny jak samo spotkanie – przygotowują w tym roku Basia i Marek Matlengiewiczowie i … pary z gęby nie puszczą.
Przy okazji zorientowałem się, że w postach dotyczących Świątecznej Gospody zadawałem duetowe zagadki muzyczne. Powracam do tej tradycji i … uniesiony falą świątecznych, czyli raczej odpustowych, nastrojów pytam:
Któż śpiewa w duecie z boskim Rodem Stewartem, któż? Piosenkę, pochodzącą z 1971 roku, spopularyzował Rod gdzieś pod koniec lat 70-tych i już wtedy była mega lajerą. „Dziś” (klip pochodzi z 2004 roku), w wykonaniu ze smyczkami i panią w eleganckiej sukience grającą na saksofonie jest wręcz ikoną estradowej kiczowatości. Co ciekawe, wydaje mi się, że wcale jej to nie przeszkadza. Publiczności nie przeszkadzało.
Autor: monika data: czw., 2011-12-08 13:10.
Film

Wiadomo... każdy pretekst jest dobry byleby nie pisać pracy doktorskiej. Mój ukochany tata raz po raz daje mi do zrozumienia, że się na jego portalu nie produkuję. Niniejszym staram się zmienić tę sytuację.
Jakaż może być lepsza okazja do dyskusji nad kondycją polskiego kina niż trzech filmoznawców zamkniętych przez siedem godzin razem w samochodzie, w drodze na festiwal Camerimage w Bydgoszczy. Cóż nam z tych rozmów wynikło... Nie jest tak źle, ale też zbyt dobrze nie jest, czyli normalnie. Polskim reżyserom zazwyczaj brakuje odwagi wyjścia poza polskie piekiełko, w którym rządzi Andrzej Wajda i PISF. Chlubnym kontrprzykładem jest tutaj Lech Majewski, który całym tym polskim światkiem po prostu mało się przejmuje. Dzięki temu w Bydgoszczy, gdzie jego "Młyn i krzyż" nie był zapewne wcześniej wyświetlany, na festiwalu kolejka po bilety niemalże wychodziła na zewnątrz.
Autor: romek data: pt, 2011-12-02 18:03.
Kultura, różne
W komentarzu do płyty NBK OD napisał: Wesoły Romku, coś niepokojącego stało się z Twoim krytycyzmem. Kilka kolejnych recenzji jest na ****. Czyżby stępiło się Twoje znane z ostrości ostrze satyry ;) OD ma najzupełniej rację, ale (oczywiście)… będę się tłumaczył.
Zauważyłem, że recenzuję (już od dawna) filmy i płyty lekkie. Czy to coś znaczy? Tak, ewidentnie „łatwiej” o nich pisać. Łatwiej też oglądać je czy słuchać. Od dłuższego czasu zmagam się (np.) z najnowszą płytą Toma Waitsa i pocę się przy niej (szczerze mówiąc liczyłem na Irka, który już na „Telemannie” o niej opowiadał), bo mam wrażenie, że musiałbym napisać coś „niecodziennego” o tej niełatwej (także do słuchania) muzyce. Niby jak? Podobnie z filmem „12-tu” Michałkowa (remake „12-tu gniewnych ludzi” Sidneya Lumeta z 1957 roku). Marysia już od wielu tygodni ZABRANIA puszczania tego filmu mówiąc, że „dziś potrzebuję czegoś lekkiego, optymistycznego a nie jakieś doły”. Tu się myli, bo wcale nie są to „doły”. Ona w ogóle nie wie, co to są „doły” jestem bowiem delikatny i nie pokazywałem jej „Domu złego” Wojciecha Smarzowskiego.
Autor: romek data: czw., 2011-12-01 16:26.
Muzyka | Recenzje
Na fali wspomnień zamówiłem, a właśnie dostałem płyty NBK i Jacka Cygana („Cienie”). „Nasza Basia Kochana i Przyjaciele” nagrana została w 1993 roku na koncercie z okazji imienin Jurka Filara i zawiera – widocznie nie było ich tak wiele – większość znanych piosenek spółki Filar-Cygan plus kilka piosenek „przyjaciół”.
Niestety niewiele mnie na płycie zaskoczyło a liczyłem (słabo) na to, że po upływie lat (prawie 15-cie od pierwszej płyty) Pan Jurek otrzeźwieje i … może da spokój festiwalowym smyczkom i chórkom typu „Ali Babki”.
Bo już piosenki na pierwszej płycie NBK – moim zdaniem – skutecznie spłyca zespół Krzesimira Dębskiego (rozumiem – kolega Jacka Cygana) dręcząc smyczkami, co moim zdaniem w ogóle nie pasuje do „Snu znalezionego w lesie” czy „Samby sikoreczki”. Stresują też nużąco-agresywne chórki z „tarataaa” i „uauaaa” – ale dobra, są lata 70-te i taki styl na „estradzie” razi mało. Zresztą chórki nadawały NBK charakterystyczne brzmienie i może bez nich byłoby mniej fajnie (na pewno)?
Autor: romek data: czw., 2011-11-17 04:03.
Film | Recenzje
Dawno nie widziałem tak mizernego filmu z tak ogromnym potencjałem. Film nikomu nie zaszkodzi, ale nie mam serca jakoś specjalnie go polecać, natomiast nie mogę przemilczeć, że …
Bohaterem filmu, czyli „latającym mnichem” jest brat Cyprian z Czerwonego Klasztoru. Burzliwa (zbójecka) historia jego młodości i tajemnicze rękopisy Leonarda (Dan Brown?) są już marketingowym pomysłem Pani scenarzystki, a szkoda, bo jest to postać historyczna (Franz Ignatz Jäschke), wystarczająco ciekawa, żeby nakręcić o niej film.
Cyprian, o którym – przyznaję – nie wiedziałem był bowiem pierwszym botanikiem Pienin (także Tatr) i zgromadził imponującą kolekcję roślin (czyli zielnik) z tego terenu. Był również zafascynowany lataniem i studiował mechanikę skrzydeł ptaków.
Autor: romek data: pt, 2011-11-11 23:33.
Poważne
  Jeszcze dziś rano, w Trójce słuchałem wywiadu z Mirosławem Chojeckim (KOR), który na pytanie nawiązujące do „Marszu Niepodległości”: „Jak Ci się podoba ten kraj, o który walczyłeś przez całe życie”? odpowiedział: „Bardzo mi się podoba […] dlatego, że sami stanowimy o sobie, […] dlatego, że lewica może demonstrować i prawica może demonstrować […]”.
  Jestem pewien, że nie miał na myśli popołudniowej rozróby w Warszawie, ale przyznaję, że coś w tym „dlatego” jest. Tak nastawiony z pewnym zaniepokojeniem przeskanowałem wieczorne relacje w mediach, bez wyjątku w duchu „wstyd”, „hańba”, nigdy więcej”. A proste przepisy jak na to zaradzić, po prostu mnie rozśmieszyły.
|
Najnowsze komentarze
5 tygodni 5 dni temu
6 tygodni 5 godzin temu
6 tygodni 10 godzin temu
6 tygodni 12 godzin temu
6 tygodni 18 godzin temu
6 tygodni 1 dzień temu
6 tygodni 1 dzień temu
6 tygodni 1 dzień temu
6 tygodni 1 dzień temu
7 tygodni 10 godzin temu
7 tygodni 20 godzin temu
7 tygodni 1 dzień temu
7 tygodni 4 dni temu
7 tygodni 4 dni temu
7 tygodni 4 dni temu